Go Big Or Go Home?

Go Big Or Go Home?

Ten tekst napisałem trochę z braku czasu. Od początku maja odebrałem mnóstwo telefonów i “mejli” z pytaniami dotyczącymi rozmiaru używanych przeze mnie przynęt. I na każde pytanie odpowiadałem z osobna. Mam nadzieję że wyczerpię tutaj temat i jednocześnie pomogę w podjęciu decyzji o używaniu przynęt XXL.

Czym jest duża przynęta? Dla wielu wędkarzy będą to zgoła odmienne rozmiary. 15, 20, 30 cm? Dla mnie duża przynęta zaczyna się od 25 cm. I o ile łowienie szczupaków takimi przynętami nikogo nie dziwi, tak nastawianie się na sandacze może już wyglądać komicznie. Ale nie dla mnie. W dzieciństwie naczytałem się informacji o wąskim przełyku sandacza a teraz już wiem, że 30-centymetrowa guma może zniknąć w pysku kilkukilogramowej ryby.

Ale po kolei. Szczupak to oportunista i doskonały matematyk. Wykorzysta każdą okazję do polowania, jeśli mu się to opłaca. bardzo duża ryba nie zmarnuje energii potrzebnej do polowania na ofiarę, która tego wydatku energii przynajmniej nie pokryje. Krótko mówiąc chcąc regularnie łowić duże szczupaki, rozsądnym wydaje się używanie dużych przynęt. Oczywiście zdarzają się momenty gdy nawet duży drapieżnik przestawi się na obfitość mniejszego pokarmu, ale w konsekwencji i tak chętniej zapoluje na coś dużego.

O ile jeszcze parę lat temu używanie dużych przynęt niemal zawsze wiązało się z łowieniem metodą trollingową, tak coraz częściej producenci oferują klasyczne wędziska o c.w. do 200 a nawet 300 gramów, dzięki którym tak dużymi przynętami możemy łowić “z ręki”. A co z sandaczem? Jestem niemal przekonany, że te największe sztuki, to drapieżniki pelagiczne, czyli większość swojego życia spędzające w toni. Schodzą do dna na tarło a potem wędrują w toni za stadami leszczy. To może tłumaczyć tak mały odsetek naprawdę grubych ryb łowionych przez wędkarzy klasycznymi metodami. Zaś ci korzystający z dobrodziejstw trollingu czy metod wertykalnych, łowią zdecydowanie większe ryby.

Nawet dwukilowy sandacz z pełną agresją potrafi zaatakować 25 centymetrową przynętę, która niemal cała znika w jego pysku. Większe ryby robią to bez wahania. Brania są pewne i niebywale mocne. Widać i czuć że drapieżnik chce zabić. Zupełnie inaczej niż pstryki w niewielkie przynęty, prowadzone skokami przy dnie. Pewnym jest że w nie każdym łowisku duże sandacze żerują w toni. Czasem po prostu nie pozwalają na to warunki. Sam łowię ryby w zaporówkach, których głębokość często nie przekracza trzech metrów. Ale jeśli w zbiorniku jest spora głębokość i liczna populacja leszczy, te największe z ryb wybiorą właśnie taki sposób polowania.

Gdybym miał w kilku słowach podsumować te rozważania, to przede wszystkim zachęcam do używania większych przynęt. 25, 30 i większych. W niektórych sytuacjach może złowimy mniej ryb, ale zapewne będą większe. Wiedząc że metrowy szczupak bez wahania zaatakuje swoje półmetrowego brata, nie powinniśmy mieć oporu przed założeniem tej wielkości gumy. Od lat już mam przekonanie, że ta wyłącznie nasze, wewnętrzne bariery wstrzymują nas przed podejmowaniem ryzykownych decyzji. W tym jednak przypadku ryzykujemy jedynie nie złowieniem okazałego sandacza lub szczupaka. Do zobaczenia nad wodą.

cof

Warto przeczytać: