Cykada – przynęta na kiepskie dni

Cykada – przynęta na kiepskie dni

Pierwszą cykadę zrobiłem samodzielnie, mając 12 lat. Potrzebowałem przynęty która zejdzie do sześciometrowego dołka. Nijak nie wyglądała ale pracowała na tyle dobrze, że złowiłem na nią pierwsze, wiślane sandacze. Próbowałem dorównać tym, które podejrzałem w magazynie Blinker, ale moje zdolności manualne były mizerne. Dopiero po wielu latach sięgnąłem po cykady ponownie i już się z nimi nie rozstaję. 🙂

Dlatego bardzo się ucieszyłem że marka Savage Gear z którą przyszło mi współpracować, postanowiła do swojej oferty dołożyć właśnie te przynęty. Vib Blade, bo tak się nazywają występują obecnie w trzech rozmiarach:

3,5 cm/4g

4,5 cm/8,5g

5,5 cm/14g

i aż w 10 rewelacyjnych kolorach.

Doskonale pamiętam Turawskie okonie, te największe, które na zawodach brały jak wściekłe wyłącznie na cykady. Pamiętam sandacze ze Słowackiego zbiornika Orava, które nie chciały się podnieść do niczego, tylko do cykady. Dlatego gdziekolwiek się nie ruszam, kilka sztuk zawsze mi towarzyszy. Co więcej, sięgam po nie często jako po ostatnią deskę ratunku. Wielokrotnie ratowały mi skórę i otwierały wodę w momencie, kiedy już zwątpiony miałem wracać do domu.

Łowię nim na różne sposoby. Jednostajnie zwijając, stosując klasyczną technikę opadu czy wykonując wysokie i szybkie podskoki, po których cykada na napiętej lince opada. Wszystko zależy od dnia i ryb na które poluję, jednak unikam w łowieniu cykadami monotonii.

Czasem najlepsze rezultaty mam podczas szybkiego prowadzenia jej pod samą powierzchnią. Daję się wtedy skusić nawet klenie i bolenie. A na najmniejsze cykady łowiłem także piękne wzdręgi. Niemniej jest to mój pewniak na grube okonie, szczególnie te łowione z brzegu. Żadną inną przynętą nie sięgnę ich tak daleko, jak często żerują. Przyłowami staje się ładne sandacze. Przyłowami dlatego, że szukam zazwyczaj okoni. Ostatnim trofeum był pięknie ubarwiony szczupak o długości 106 centymetrów, który skusił się na wolno prowadzoną cykadę w kolorze firetiger.

Dlatego szczerze zachęcam do ich używania, szczególnie w te dni, kiedy nic się nie dzieje. Bo często jest tak, że to nie rybacy, kormorany czy pełnia księżyca, są odpowiedzialne za kiepski połów. Po prostu sięgnęliśmy po niewłaściwe narzędzie. 🙂 Do zobaczenia nad woda.

Warto przeczytać: